Młodzi przedsiębiorcy na celowniku, czyli wywiady ze Startupami #2 – Jolanta Matyjanka

piech-logo-wywiad-1

Witajcie,

Zima za oknem hula w najlepsze, ale to nas nie przeraża. W atmosferze zbilżających się świat i Mikołajek mamy dla was następny odcinek cyklu „Młodzi przedsiębiorcy na celowniku, czyli wywiady ze Startupami”. Mamy nadzieje, że ten przedświąteczny okres tchnie w was ducha przedsiębiorczości i tak jak nasz dzisiejszy gość rozpoczniecie swoja działalność w Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości. Zapraszamy 🙂

.

matyjanka-jola

Jolanta Matyjanka- Jest certyfikowanym trenerem śmiechu (The Laughter Fundamentals Certificate) z tytułem magistra prawa. Założycielka startupa „Lady M” zajmującego się warsztatami śmiechu z wykorzystaniem arte- i choreoterapii. Z Akademickimi Inkubatorami w Lublinie związana od kwietnia 2016 roku.

.

.


Czym zajmuje się Pani firma?

Moja firma zajmuje się warsztatami śmiechu i radości oraz coachingiem z tego zakresu. Warsztaty śmiechu najczęściej prowadzone są w kontekście redukcji stresu, a także w zakresie komunikacji, relacji, motywacji, zdrowego stylu życia, czy wypalenia zawodowego. Są prowadzone dla każdej grupy wiekowej – dorosłych, starszych dorosłych oraz dzieci.

Na początek cofnijmy się w czasie. Skąd pomysł na założenie takiego biznesu? Stoi za tym jakaś historia?

Pomysł na biznes przyszedł automatycznie, to ciągle było gdzieś we mnie (prawdopodobnie w sercu), tylko czekało na wydobycie się na zewnątrz. Oczywiście ze śmiechem wiąże się kilka historii, odkąd rozpoczęłam pracę w Lublinie, ten temat jest mi bliski każdego dnia. Historia jest długa, trwa już od ponad 8 lat i ma wiele wątków. A może trwa jeszcze dłużej…?

Dlaczego biznes, a nie etat?

Na etacie już byłam, poznałam jego wady i zalety. Od dziecka marzyłam, żeby być businesswoman. Ciągle wymyślałam nowe pomysły, a miałam ich sporo.

Dlaczego? Bo lubię sama decydować o tym, co robię, z kim, po co i dlaczego.  Bo lubię mieć wpływ na własne życie. Bo to decydowanie jest dla mnie bezpieczne. I w końcu – bo lubię mieć wpływ na to, co robię.

Nie jest dla mnie bezpiecznie i komfortowo, jak ktoś decyduje za mnie o tym, co, kiedy i z kim mam robić. Może gdyby praca na etacie wyglądała bardziej partnersko, to byłoby to dla mnie, ale póki, co, jest tam bardzo dużo zależności i tzw. podległości służbowej. Z tym się wiąże kilka niefajnych elementów np. zabijanie inicjatywy pracowników już w zarodku.

Jak dowiedziała się Pani o AIP? Skąd pomysł na założenie startupa w inkubatorze AIP zamiast od razu działalności gospodarczej?

14484645_1245220975501414_2663017653274419860_n
Warsztaty Śmiechu w Niepublicznym Przedszkolu Misiaczek w Lublinie

Rozpoczynając pracę w Lublinie, bardzo szybko dowiedziałam się o Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości. Skąd? Pracowałam w Departamencie ds. przedsiębiorczości.  Ciekawiło mnie wszystko, co było związane z przedsiębiorczością.  Początkowo myślałam, że to tylko dla studentów.

 Dlaczego AIP?  Wsparcie w zakresie merytorycznym: księgowość, promocja, inwestorzy, sala, no i oczywiście koszty.

Czy początki były ciężkie? Nie było chwil zwątpienia? Jak radziła sobie Pani z pierwszymi niepowodzeniami, (których pewnie nie da się uniknąć)? Jakie były największe przeszkody?

W moim odczuciu ja ciągle jestem na początku. W razie niepowodzeń mam bogaty wachlarz środków. Niektóre z nich wymagają pracy, inne wręcz przeciwnie. Na pewno, świadomy oddech, sen, śmiech, odpoczynek. Tak ‑ śmiech, metodę tą także stosuję na sobie.  Przećwiczyłam ją i ćwiczę dalej. Te wymagające pracy fizycznej: aktywność fizyczna, taniec. Te wymagające intensywnej pracy umysłowej to przede wszystkim zmiana perspektywy, czyli i nie postrzeganie, jako niepowodzenie, tylko, jako stan faktyczny, z którego należy wyciągnąć wnioski. Od razu jest prościej i przyjemniej.  Można nawet powiedzieć, że „hura, już znam kolejny sposób jak tego nie robić, jestem coraz bliżej tego właściwego”.  Czy to od razu nie zmienia naszego nastroju i nie przyczynia się do tego, że mamy ochotę działać w kierunku celu i szukania najlepszych możliwości? U mnie od razu to powoduje uśmiech i zapał. Takie myślenie też trzeba podtrzymywać. Lepiej wykonać pracę by je podtrzymać, niż zaniedbać nawet na krótką chwilę. To dbanie, ja nazywam dbaniem o higienę psychiczną, to powinien być nawyk, jak mycie zębów czy makijaż. Kobiety z domu nie wychodzą bez makijażu, to, dlaczego tak często nie dbają o swoją kondycję psychiczną? Zaniedbania prowadzą do kryzysu i wówczas potrzeba jeszcze więcej czasu, energii i pracy, by wyjść na prostą.

Jaka jest misja Pani i Pani firmy?

Misja to przede wszystkim zarażanie radością, promowanie szczęśliwego i zarazem zdrowego stylu życia (bo to się łączy), bycie sobą i realizowanie swoich pasji i talentów.

14572210_1770714723198507_6983620959382727683_n
Warsztaty Śmiechu w Niepublicznym Przedszkolu Martynka

Co oznacza dla Pani sukces?

Sukces dla mnie to sięganie po to, czego chcę. Nie ograniczanie się. W kontekście firmy to jej rozwój i coraz więcej szczęśliwych osób w naszym kraju, w którym, mam wrażenie, panuje moda na zmęczenie życiem. Sukces dla mnie to tez podróże i czerpanie czegoś z innych kultur.

Jaki był do tej pory Pani największy sukces, jako Młodego Przedsiębiorcy?

Przede wszystkim rozpoczęcie działalności. Nie chcę mierzyć sukcesów, bo każdy sukces jest ważny, każdy dzień jest sukcesem. Sukces to radość z życia.

Jak widzi Pani swoją przyszłość? Jakieś konkretne cele związane z firmą?

Masa warsztatów śmiechu w kraju i za granica. Uczę się w tym celu angielskiego.

Największe marzenie związane z przyszłością Pani działalności.

Zapotrzebowanie na warsztaty śmiechu tak duże, aby była potrzeba zatrudnienia 100 trenerów śmiechu i radości w całej Polsce. Powaga nie oznacza braku śmiechu i chciałabym, żeby tak zwani „poważni ludzie” doświadczali pozytywnej mocy śmiechu.

Na zakończenie może jakaś rada dla osób, zastanawiających się nad założeniem firmy (w tej branży lub podobnej)?

 Z dzisiejszej perspektywy widzę to tak: należy podjąć się wyzwania i ryzyka. Jak nic nie zrobisz, nie przekonasz się i możesz o tym myśleć 10 lat (wiem jak to jest, jak tak długo człowiek myśli o założeniu swojej firmy). Wiedzieć, czego się chce, zrobić badanie rynku, szukać możliwości i rozwiązań, wierzyć w siebie i swój biznes. Wiara w siebie jest takim fundamentem, z którego wszystko wyrasta.  No i praca, ale przede wszystkim mądra praca. Nawet, jeżeli pierwszy biznes nie wyjdzie, będzie już lekcja dla kolejnego. Zwykle trzeba pokonać wszystkie szczebelki, nie da rady od razu być na szycie. Jednak trzeba pamiętać, kto tu jest priorytetem – czy mój biznes czy ja. To biznes jest dla mnie, a nie odwrotnie. To bardzo ważne by ustalić tę hierarchię. Biznes powinien służyć rozwojowi, a nie niszczeniu.

12967384_480009972193188_8626007965760519411_o

Wywiad przeprowadziła: Weronika Spodar